RSS
czwartek, 23 sierpnia 2007
Wstyd mi
... że nie zauważam Jego Miłości ... że moja wiara jest tak mała ... że jestem tak mało wytrwały w drodze ... Dlaczego wciąż mnie kochasz, Jezu?
11:38, fenixfawks
Link
poniedziałek, 29 stycznia 2007
Zostawić swój Nazaret

Powaliła mnie na łopatki wczorajsza Ewangelia i słowa kazania ... Zostawić swój Nazaret, zostawić to, co jest moim wyobrażeniem, moim własnym "kościołem", do którego zapraszam Boga ... Nie tak ... To ja mam przychodzić do Niego, stawać się jednością z Nim i w Nim, ale nie na moich warunkach, nie na mojej interpretacji Dekalogu ... Odkrywam, że trudno zostawić moje wyobrażenia i pomysły na siebie, także te, dotyczące mojej wizji Boga.

Ostatni tydzień był naszpikowany tym moim wizjonerstwem, wspomnieniami, którymi chciałem żyć i które pomagały mi zapominać o rozczarowaniach sobą i swoim życiem. Godzę się powoli z nimi, godzę się z sobą - niedoskonałym i nieidealnym. Nie kapituluję, ale jestem zmęczony stanem permanentnej wojny ze sobą samym. Chcę odetchnąć i poczuć się wolnym.

09:51, fenixfawks
Link
czwartek, 18 stycznia 2007
Czekam chwili ...

Wczoraj po raz pierwszy przyjąłem sakrament Uzdrowienia Chorych. Czułem się słabo, kompletnie nie umialem się skupić. Msza mnie denerowała, prowadzący ksiądz irytował, zmęczenie nie pozwalało mi wstawać. Czułem się tak, jakby wszystkie słabości i niemoc osoby, za którą się modliłem, w tym momencie spłynęły na mnie. Senność, znużenie, zmęczenie, smutek, bezsilność, obojętność ... To wszystko zaniosłem Jezusowi - najpierw w Sakramencie Pojednania, a potem Namaszczenia. Dziś po raz pierwszy od tych trzech trudnych tygodni pojawiła się radość i duża Nadzieja. W zasadzie pewność, że On, Wszechmocny Pan i Bóg, może wszystko. Może uratować bliskiego mi człowieka, może go do siebie przyprowadzić i uzdrowić - duchowo i fizycznie ... Czekam tej chwili ... czekam chwili ...

07:49, fenixfawks
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 grudnia 2006
Przyjacielu, nigdy nie poddawaj się ...

Przyjacielu ...

Ufam i wiem, że dasz radę, że się nie poddasz i że będziesz zdrowy, że znów będziemy mogli się wygłupiać i śmiać, że to jakiś zły sen ... Proszę Boga o tę nadludzką siłę dla Ciebie i Twoich najbliższych ... Jestem z Tobą, gramy przecież w jednej drużynie, razem pędzimy do ataku i razem stajemy w obronie, ramię w ramię ... Walcz Wojowniku, nigdy nie poddawaj się ...

07:52, fenixfawks
Link
wtorek, 19 grudnia 2006
Był sobie chłopiec

Mimo słońca i pozornego ciepła grudzień daje się już odczuć. Może i dobrze - w końcu przecież każdy czeka na pierwszy śnieg. To oczekiwanie narasta tym bardziej przed świętami Bożego Narodzenia, bo przecież śnieg jest tym, co przypomina czasy błogiego dzieciństwa, a przynajmniej kojarzy się z tymi chwilami, które sprawiały, że ocalały we mnie dobre wspomnienia. Sobotni poranek, choć zimny, od środka ogrzany był płomieniem niecierpliwości przed pożegnaniem się z moją utopijną wizją dzieciństwa, które mógłbym mieć i  wyobrażeniami o idealnym mnie - o fawksie, który jest beztrosko szczęśliwy, któremu się wiedzie, który radzi sobie z problemami - jeżeli w ogóle takowe ma. Tego ranka siedząc na swoim łóżku zastanawiałem się, czy uda mi się rozstać z tymi wizjami. Ogarnął mnie lęk, niepokój i żal, choć równocześnie pojawiło się poczucie konieczności porzucenia wyobrażeń i wizji - pięknych co prawda, ale złudnych, trzymających mnie w niewoli moich niespełnionych pragnień. Z kartek, na których te wyobrażenia zostały przeze mnie naszkicowane zrobiłem dwa chłopięce samolociki, a ściślej mówiąc rakiety. Niby nic takiego, niby tylko poskładany na kilka warstw papier, a tyle przypomina ... Kiedy już moje dzieło było gotowe, nie miałem wątpliwości gdzie będą mogły wykonac swój pierwszy i jedyny lot. Most nad Wartą. Nie mogłem się tylko zdecydować który ... Wybrałem ten najbliższy. Kiedy byłem już na miejscu, zbiegłem schodami w dół, żeby sprawdzić, czy nurt jest wystarczająco silny. Po drodze minąłem starszego pana z psem i zauważyłem dwóch trenujących kajakarzy. Mimo hałasu jaki dobiegał z ulicy tam na dole było cicho. Wiatr delikatnie poruszał zaroślami na brzegu, a coraz cieplejsze promienie słońca raziły w oczy. Pierwsza z rakie wyfrunęła parę sekund później. Nurt porwał ją, a ja wbiegłem na most, żeby popatrzeć, czy siła wyrzutu była wystarczająco silna. Kiedy spojrzałem z góry, widziałem jak moje marzenia odpływają, szarpią się z nurtem, tak jakby chciały ulecieć, ale siła rzeki nie dawała im za wygraną, niczym moja wola przetrwania w tym stworzonym przeze mnie świecie. W końcu pchany jakimś impulsem, rzuciłem drugą z rakiet. Pofrunęła z wielką siłą, najpierw wzbijając się w powietrze, a potem łagodnie, niesiona powietrzem delikatnie osiadła na tafli rzeki, by dać się ponieść szalonemu nurtowi. W odróżnieniu od poprzedniej ta unosiła się na wodzie bez żadnego sprzeciwu, jakby wiedziała, że choć za moment zatonie, to chce do końca zachować tą wielką grację, spokój, honor, siłę, majestat, wielkość. Ta rakieta, poniosła moje marzenia, tęsknoty, pragnienia i niczym Apollo 13 walczyła do końca, nie tracąc nadziei. W sercu usłyszałem "- Houston, we've got problem" i podobnie jak załoga statku nie usłyszała już odpowiedzi, tak ja nie umiałem dać odpowiedzi tym tonącym marzeniom. W końcu straciłem ją z oczu, tak jak technicy z NASA stracili Apollo 13 z ekranów radarów. Zapadła cisza ... a we mnie - obok żalu i współczucia - po raz pierwszy pojawił się podziw dla tych zatopionych i poległych w walce marzeń. Czas narodzin nadchodzi wielkimi krokami ...

10:38, fenixfawks
Link
niedziela, 03 grudnia 2006
Pierworodny syn
Pierworodny syn nosi w sobie niepisaną odpowiedzialność przed rodzicami, ma w sobie wbudwaną misję tego, żeby być bardziej dorosłym, niż wskazuje na to jego wiek. Często sam zapomina, że wolno mu być dzieckiem, a rodzice nie zauważają, że mają małego-dorosłego w domu, który umie się z nimi komunikować ich językiem, staje się pomocą, zawsze jest gotowy do misji ostatniej szansy, uparcie czeka, by zostać wysłanym na front. W głębi duszy pozostaje jednak sobą, małym Piotrusiem Panem, szukającym swojej Nibylandii, do której nikt - poza nim - nie zna tajemnego przejścia. Tylko tam może wreszcie dać upust swoim dziecięcym marzeniom i fantazjom, tylko tam może w jednej chwili latać, a w drugiej walczyć z wrednym kapitanem Hakiem, by odzyskać mapę do wyspy skarbów. Tylko w swojej Nibylandii Piotruś Pan odnajduje tych, których kocha i dzięki którym czuje się kochany. Kochany bezinteresownie jak dziecko, jak wymarzony syn swoich wymarzonych rodziców.
23:30, fenixfawks
Link
wtorek, 21 listopada 2006
Me about myself

Są takie dni, kiedy nienawidzę siebie, kiedy wiem, że moje czyny, działania czy decyzje kogoś ranią, wpływają na ocenę mojej osoby. Wtedy nie mam nawet sił, by spojrzeć w lustro. Takim lutrem są dla mnie oczy osoby, która odkryła, że nie jestem takim ideałem, za jaki sam chciałem się uważać i takie wrażenie sprawiać przed kimś innym. Pojawia się lęk, że stracę zaufanie kogoś, kogo w jakiś sposób oszukałem, bo nie pokazałem siebie prawdziwego i szczerego. Straciłem wczoraj zaufanie do samego siebie, do tego siebie wykreowanego po to, żeby czuć się wartościowym i żeby zagłuszyć wołanie o zaspokojenie moich potrzeb. Nie mam już sił grać, dość już wystawiania tej sztuki, a w zasadzie tragedii w niekończącym się akcie. Czas opuścić kurtynę a zmęczonego aktora odesłać do domu, w którym nie będzie musiał grać, w którym zrzuci kostium i maskę błazna i stanie się człowiekiem.

14:58, fenixfawks
Link Komentarze (3) »
środa, 15 listopada 2006
The Heart Of Worship ... Źródło uwielbienia

When the music fades
and all has slipped away
and I simply come.
Longing just to be
something thats of worth
that will bless Your heart.

I'll bring You more than a song,
for a song in itself
is not what You have required.
You search much deeper within,
through the way things appear,
Your looking into my heart.

I'm coming back to the heart of worship
and its all about You, its all about You, Jesus.
I'm sorry, Lord, for the thing I've made it
when its all about You, its all about You, Jesus.

King of endless worth,
no one could express
how much you deserve.
Though I'm weak and poor,
all I have is Yours,
every single breath!

I'll bring You more than a song,
for a song in itself
is not what You have required.
You search much deeper within,
through the way things appear,
Your looking into my heart.

I'm coming back to the heart of worship
and its all about You, its all about You, Jesus.
I'm sorry, Lord, for the thing I've made it
when its all about You, its all about You, Jesus.

Więc wracam do Źróła uwielbienia, a jesteś Nim Ty, Ty Panie jesteś Nim ... Nie chcę przynosić już nic innego, jak tylko to kim, kim Panie chcesz, bym był ...

Jezus jest moim Żródłem, Prawdą Jedyną, Wcielonym Słowem ... Dziś przypomniałem sobie, że moja wiara, czy też nawet uwielbienie, wcale nie jest Bogu potrzebne. On sam przecież jest Źródłem Uwielbienia. Jakże zatem mogę ja, mały człowiek, wlewać wodę do czystego Źródła i czuć się z tego faktu - być może lepszym - od tych, którzy tego nie robią? Bóg nie oczekuje takiej chwały, nie oczekuje uwielbienia, które poprawia mi moje samopoczucie, bo wtedy przydaję chwały sobie, a nie Temu, który Jest. Staję się duchowym hipokrytą i na dodatek chcę się pokazać Jemu, który widzi moje serce ... Wkurzyłem się na siebie, że mogę wykorzystywać wiarę, żeby załatwić z Panem Bogiem jakiś biznes, coś utargować i na dodatek mieć swoje za uszami. Ale zaraz też doszło do mojej duszy przekonanie, że On obdarzył mnie Łaską nawrócenia nie po to, żebym ubijał interesy i załatwiał z Nim swoje sprawy, ale po to, żebym zdał sobie sprawę, że bez Niego sam nic nie znaczę, że nie zintegruję w sobie tego, co wciąż porozrzucane. A ja pragnę żyć pełnią serca ... I myślę, że jest to przede wszystkim Jego zamysł dla mnie, wlany w moje serce przez Ducha, przynoszącego twórczy niepokój, wolę poszukiwania i w końcu łaskę przyznania się do swej bezradności. A uwielbienie? Kiedy staję w Prawdzie przed Nim, jestem takim, jakim On mnie stworzył - szczerym, autentycznym i w wolności Jemu oddanym.

Jezu, jestem bezradny, bez Ciebie jestem nikim, nawet nie potrafiłbym wyznać Ci tego słowami mówionymi i pisanymi, gdybyś mnie do tego nie uzdolnił ... Proszę więc o to, bym dobrze rozumiał dar Wolności i Nawrócenia.

00:12, fenixfawks
Link
poniedziałek, 13 listopada 2006
Wdowi grosz

Dziękuję Bogu za każdą "wdowę" i każdy "grosz", jaki otrzymałem bezinteresownie, jako wyraz czystej ludzkiej życzliwości, pomocy, opieki, zainteresowania. Bez żadnej konieczności zapłaty czy rewanżu. W ten weekend doświadczyłem takiej wręcz babcinej troski ze strony starszej osoby, w sumie zupełnie mi obcej, ale też przez to może właśnie to doświadczenie było tak autentyczne. To zupełnie coś innego, niż dołujące poczucie opuszczenia i samotności, jakie towarzyszyło mi przez prawie cały ubiegły tydzień. Coś zapomnianego, a przez to tak niezwykłego. Poczułem się wyjątkowo, jak ktoś jedyny w swoim rodzaju, szczególny i wartościowy. Oryginał stworzony przez Boga ... Chciałbym, żeby ta wartość bycia oryginałem i Ewangelią dla samego siebie i innych była żywa we mnie i by stawała się taką niezwyczajną codziennością. I zmieniała mnie tak, jak On tego chce.

10:16, fenixfawks
Link
piątek, 10 listopada 2006
Łaska buduje na naturze człowieka ...

Praca nad sobą to niezwykle trudne zadanie. Szczególnie, jeśli dotyczy ono spraw głęboko zakopanych, zapomnianych, czy wypartych i zaprzeczonych. Poszukuję ukojenia po ciężkim tygodniu walki z takimi wspomnieniami, zrozumienia mojego bólu i rozdarcia, współczucia, przytulenia. Coraz bardziej odczuwam te, tak bardzo dziecięce, potrzeby. Marzę czasem o ty, żeby przenieść się w przeszłość, by znów być dzieckiem, by poczuć się kochanym, potrzebnym, ważnym i wartościowym nie tylko dlatego, że przynoszę świadectwa z czerwonym paskiem. Natura zranionego dzieciaka nadal jest ogromną siłą, z którą nie umiem jeszcze sobie poradzić. Potrzebuję namacalnych dowodów tego, że jestem ważny, a przez to trudno mi zauważyć i uwierzyć, że jestem ważny dla Ojca Niebieskiego.

+ Panie uzdrów moją naturę, żebym mógł wspołpracować z Twoją łaską

11:07, fenixfawks
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
Mail